Pięć pomysłów na to, jak poczuć klimat włoskiego miasta | Cinque idee per le attività da fare per sentire l’atmosfera di una città italiana

 

 

Mój sposób podróżowania zmienił się bardzo w ciągu ostatnich kilku lat. Właściwie to ja się zmieniłam.

Kiedyś liczyła się dla mnie liczba odwiedzonych miejsc, nawet jeśli żadnego z nich dokładnie nie poznałam.
Był plan, lista miejsc do zobaczenia, lista rzeczy do zrobienia i bieganie od rana do wieczora.
Rozumiem tych, którzy żartują, że po powrocie z wyjazdu potrzebują drugiego urlopu, by odpocząć. Ja też wracałam zmęczona i często niezadowolona. Nie dlatego, że podróż się nie udała. Przeciwnie. Tyle, że doba ma tylko 24h, a mój plan wymagał, by była co najmniej dwa razy dłuższa. Nie przewidywał zmęczenia, kiepskiego samopoczucia i braku dyspozycji. W teorii był świetny, w praktyce nie do zrealizowania.
Wracałam niezadowolona i zamiast myśleć o dziesięciu rzeczach, które udało mi się zrobić, skupiałam się na tym, na co zabrakło sił lub czasu. Czytaj dalej

Włochy w wersji Slow. Abbiategrasso | L’Italia in versione Slow. Abbiategrasso

Jeśli, będąc na dłużej w Mediolanie, poczujecie się przytłoczeni liczbą turystów i wrażeń, wsiądźcie w pociąg i- choćby na pół dnia- pojedźcie do Abbiategrasso.
Należy ono do ruchu “wolnych miast”, o którym pisaliśmy TU. W porównaniu z hałaśliwym Mediolanem to miejsce wydaje się być prawdziwą oazą spokoju i odpoczynkiem dla zmysłów.

Dzisiaj, dość nietypowo, zapraszamy Was na spacer fotograficzno-filmowy po tym urokliwym miejscu. Postanowiliśmy połączyć go z nauką włoskiego i do wymienionych miejsc dołączamy linki do włoskich filmików. W ten sposób wirtualnie pozwiedzamy i jednocześnie poćwiczymy słuchanie. Czytaj dalej

Włochy w wersji Slow. Amalfi | Cittàslow. Amalfi

Amalfi

Żyjemy dłużej,
ale mniej dokładnie
i krótszymi zdaniami.
Podróżujemy szybciej, częściej, dalej,
choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy…
W. Szymborska

Muszę. Nie zdążę. Nie mam czasu.
Ktoś przed nami idzie powoli, więc odruchowo go wyprzedzamy, nawet jeśli się nam nie spieszy.
Wchodzimy w słowo, bo rozmówca mówi za wolno.
Jemy szybko, oddychamy płytko, słuchamy jednym uchem.
Nie bardzo wiemy, za czym gonimy i już dawno nie cieszy nas droga tylko cel. Pół biedy jeśli jakiś mamy…
A przecież można przejść przez ten dzień/tydzień/urlop całkiem inaczej. Uważnie i świadomie. Można postawić na jakość. Na „pełną parę” a nie „na pół gwizdka”. Wolniej. I tu wkracza słowo, które w ostatnich latach zrobiło furorę. Slow. Czytaj dalej