Trzy przekonania, które sprawią, że nigdy nie będziesz podróżować | Tre convinzioni che non ti lasceranno viaggiare mai

kawacaffe

 

 

Możemy długo pisać o zaletach, jakie ma podróżowanie. O tych wszystkich nowych miejscach, potrawach i ludziach, których poznajesz w drodze. O tych rzeczach, których uczysz się o sobie w nowej dla Ciebie sytuacji. Możemy, tylko po co? Jeśli kochasz podróże, doskonale znasz ich zalety. Jeśli jednak Twoje myślenie o wyjeździe skończyło się na zrobieniu listy “miejsc do zobaczenia” i odłożeniu jej na kiedyś, to nasze polecenia i tak nic nie zmienią. Ty wiesz swoje. Wiesz, że ten cały świat za progiem Twojego domu i na ekranie Twojego telewizora czeka na Ciebie i Ty go kiedyś zobaczysz. Ale jeszcze nie teraz…

bo teraz…

“nie stać Cię na podróżowanie”

Podróż nie musi być ani długa ani daleka. Chodzi w niej w końcu o nowe doświadczenia bez względu na to, czy staniesz u stóp Himalajów czy wyjdziesz na szlak w Beskidach. Nie musisz nocować w kurorcie z basenem, nikt nie każe Ci jeść codziennie w restauracji.

O tak, stać Cię na zwiedzanie. To tylko kwestia Twojej decyzji i Twoich priorytetów.
Umówisz się z przyjaciółką na kawę w domu czy pójdziecie do sieciówki, gdzie za napój kawopodobny zapłacisz 20 zł?
Żeby wyjść pobiegać do parku potrzebujesz dresu i butów z ogromnym logo czy wystarczy wygodny strój bez firmowej metki?

Dla jasności, nikt nie każe Ci rezygnować z przyjemności, wychodzenia i inwestowania w siebie. Pamiętaj tylko, że to nasze codzienne, nawet błahe decyzje, mają wpływ na to, czy spełniamy swoje wyjazdowe marzenia.

Czy Twoje są dla Ciebie tak samo ważne?

„lepiej kupić coś konkretnego niż wydawać pieniądze na wyjazdy”

Nie ma wątpliwości, że samochód, nowe meble i komputer to rzeczy konkretne, porządne i teoretycznie na lata. Tak jak telewizor na pół ściany kupiony na kredyt, na którym zachód słońca w kolorach HD jest tak piękny, że aż szkoda zejść z kanapy, by zobaczyć ten prawdziwy. Konkretna jest kolejna para butów w tym samym fasonie, ale innym kolorze. Konkretna jest kolejna zabawka, którą dziecko pobawi się godzinę i rzuci w kąt…

A podróże? Poza zdjęciami i jakąś pamiątką nie dają nam nic namacalnego. Ale dają coś więcej!
Wspomnienia, którymi będziemy mogli dzielić się z wnukami. Przyjaźnie, które trwają latami pomimo odległości. Pewność siebie i satysfakcję, bo poradziliśmy sobie w nowej sytuacji. Masę inspiracji i wiedzę o świecie, której nie przekaże najlepszy program w TV.

Dlaczego wolimy obrastać rzeczami niż wspomnieniami zakładając, że tylko to, czego możemy dotknąć ma wartość?

„nie masz z kim jechać, a sam/sama nie pojedziesz…”

…bo to niebezpieczne/nudne
…bo ludzie pomyślą, że… nie masz przyjaciół/nikt nie chciał z Tobą jechać/szukasz „przygody”
…bo nie będziesz miał z kim porozmawiać
…bo… (dopisz swoje)

Przez pięć lat podróżowałam sama. Nie zamieniłabym żadnego z tych wyjazdów na wycieczkę w grupie. Sama decydowałam o tym, co zobaczę, gdzie i co zjem, czy wyjdę, a może zostanę w pokoju i odpocznę.

Samodzielne podróże to idealna okazja do szkolenia języka i poznawania nowych ludzi (o tak, poznasz ich więcej niż podczas wyjazdu w grupie przyjaciół). To wspaniała lekcja samodzielności i zaradności. To w końcu czas dla siebie.

Nie daj sobie wmówić, że podróż solo to wersja gorsza. Najpewniej argument ten padnie z ust osoby, która nigdy nie odważyłaby się na taki krok. Jeśli wyjazd jest Twoim marzeniem, nie uzależniaj jego realizacji od drugiej osoby, w końcu jest ono Twoje.

O tym, jak zorganizować podróż w pojedynkę jeszcze opowiem, na razie wyjaśnijmy sobie raz na zawsze, że brak towarzystwa to nie argument na zostanie w domu.

„Różnica między ludźmi, którzy realizują swoje marzenia, a całą resztą świata nie polega na zasobności portfela. Chodzi o to, że jedni całe życie czytają o dalekich lądach i śnią o przygodach, a inni pewnego dnia podnoszą wzrok znad książki, wstają z fotela i ruszają na spotkanie swoich marzeń.”

[W. Cejrowski]

Moja przyjaciółka zawsze powtarza „Można, jeśli się chce”.
A więc gdzie wyruszysz w kolejną podróż?

 

 

Jeśli uważasz, że ktoś z Twoich znajomych powinien przeczytać ten wpis, podziel się z nim tym linkiem.
Chcesz pozostać na bieżąco? Zerknij na nasz profil:
* na Facebooku lub
* na Instagramie

***

Tre convinzioni che non ti lasceranno viaggiare mai

Potremmo scrivere a lungo sui vantaggi del viaggiare. Su tutti quei posti, piatti e persone che potresti conoscere viaggiando. Su tutte quelle cose che potresti imparare su te stesso in una situazione nuova. Ma perché? Se ti piacciono i viaggi come piacciono a noi, conosci già bene tutti i loro vantaggi. Ma se le tue idee sul partire sono finite dopo aver creato la famosa lista dei „posti da vedere” che, nascosta in un cassetto, aspetta quel magico giorno, le nostre lodi sui viaggi non ti convinceranno. Tu sai tutto questo molto bene. Sai che tutto il mondo fuori la porta di tua casa e sullo schermo del televisore ti aspetta e lo vedrai un giorno. Ma non adesso ancora…
Perché ora…

“non ti puoi permettere di viaggiare”

Il viaggio non deve essere né lungo né lontano. Esso tratta di esperienze nuove, non è importante se ti troverai sull’Himalaya o farai trekking sui Monti Beschidi. Non devi pernottare in un albergo con la piscina, nessuno ti obbliga a mangiare al ristorante ogni giorno.

Si, puoi permetterti di viaggiare. Questo dipende solo da te e dalle tue priorità.
Inviterai una tua amica da te per prendere un caffè o andrete al bar dove una „bibita al caffè” costa 20 zł (5 EUR)?
Per andare a correre hai bisogno della tuta e delle scarpe con un marchio famoso o ti basta un abito comodo senza marchio?

Ovviamente nessuno ti obbliga a rinunciare ai piaceri, a uscire e a investire in te stesso. Lo sappiamo però che le nostre decisioni quotidiane, anche quelle semplici, hanno un’influenza sul come realizzare i nostri sogni riguardo i viaggi. Anche i tuoi sono così importanti per te?

„è meglio comprare qualcosa di tangibile che spendere soldi per i viaggi”

Senza dubbio- la macchina, i mobili nuovi e il computer sono cose tangibili, teoricamente durevoli per anni. Lo stesso televisore comprato a rate che occupa la metà della parete e riproduce sullo schermo un tramonto in HD così bello che quasi non vale la pena alzarsi dal divano per ammirare quello vero. Tangibile è il prossimo paio di scarpe dello stesso tipo ma di diverso colore. Tangibile è il prossimo giocattolo con il quale il tuo bambino giocherà per un’ora e lo lascia in un angolo…

E i viaggi? Tranne le foto e qualche souvenir non ci danno niente di tangibile. Però ci danno qualcosa di più! I ricordi che racconteremo ai nostri nipoti se la memoria ci lo permetterà. Le amicizie che durano per anni nonostante la distanza. La sicurezza e la soddisfazione perché abbiamo affrontato una situazione nuova. Un sacco d’ispirazione e di sapere sul mondo che non troveremo neanche nel migliore programma in TV.

Perché allora preferiamo raccogliere cose invece di ricordi supponendo che solo questo che possiamo toccare abbia un valore?

„non conosci nessuno che possa venire con te e non andrai da solo/-a…”

…perché questo è pericoloso/noioso
…perché la gente penserà che…non hai amici/nessuno voleva venire con te/cerchi „un’avventura”
…perché non avrai nessuno con cui dialogare
…perché… (scrivi il tuo motivo)

Ho viaggiato da sola per cinque anni. Non avrei scambiato nessuno di questi viaggi per una gita di gruppo. Decidevo da sola cosa avrei visto, dove e che cosa avrei mangiato, se uscire o restare a casa e riposarmi. Viaggiare da solo/-a è un’ ottima occasione per imparare una lingua e conoscere persone nuove (davvero le conoscerai più che durante un viaggio con un gruppo di amici). È una perfetta lezione di indipendenza e operatività. Finalmente avrai del tempo per te stesso.

Non lasciare che gli altri ti dicano che il viaggio da solo è peggiore degli altri. Probabilmente lo dirà una persona che non avrebbe mai il coraggio di farlo. Se un viaggio è il tuo sogno non lasciare la sua realizzazione nelle mani degli altri, alla fine è tuo.

Parlerò ancora di come organizzare un viaggio per una sola persona, per ora spieghiamo solo che la mancanza di compagnia non è un motivo per rimanere a casa.

Una mia amica ripete sempre: „E’ possibile se lo si desidera”.
Allora quando partirai per il tuo prossimo viaggio?

 

 

Se questo post vi è piaciuto, commentate pure. Se pensate anche che questo post possa essere d’aiuto a qualcuno, condividetelo. Apprezziamo ogni vostra azione.

  • Pingback: Wolny Tygodnik #19 - Wolno Mi()

  • Maqw

    Fantastyczny wpis :) Obiecuję sobie od dawna, że zbiorę się na odwagę i wyjadę gdzieś sama, dodałaś mi motywacji.

    • polecam taki wyjazd na próbę i trzymam kciuki :)

  • Świetny tekst :)

  • Najpiękniej i w samo sedno! My od jakiegoś czasu słyszymy „że Wam się chce jechać na jeden dzień…”. A to jest właśnie kwestia chcenia i priorytetów 😊 Nie tylko planujemy duże podróże. Te mniejsze, jedno czy dwudniowe, są tak samo świetne i ciekawe, znacznie ciekawsze niż kanapa i TV i często niewiele droższe niż weekendowe imprezowanie 😊

    • Ja często słyszałam, że pewnie dużo zarabiam, skoro stać mnie na wyjazdy za granicę. Zabawne, bo mówiły to osoby, które nie miały problemu z wyjazdem na dwa razy droższe turnusy nad polskim morzem, nie mając świadomości, że ja za tę kwotę mam 2-3 krótsze wyjazdy za granicę. Tak, jak piszesz- to kwestia chcenia i priorytetów, rzadziej tak naprawdę stanu konta, o który najczęściej rozbijają się wszystkie dyskusje.

      • Masz rację – kasa to również przodujący temat. Ludzi interesuje za ile, ale już nie do końca jak. „Lepiej kupić coś konkretnego niż wydawać pieniądze na wyjazdy” – no właśnie, kwestia priorytetów. Uwielbiam spędzać życie na walizkach, więc zwyczajnie przez pół roku potrafię nie inwestować w zakupy i zakupeczki. Słowo honoru. Wiadomo – są rzeczy potrzebne i niezbędne. Ale dokładnie, czy ta „kolejna para butów w tym samym fasonie, ale innym kolorze” jest mi naprawdę potrzebna? Zresztą podczas samych podróży też banku nie rozbijamy :) Nie skąpimy, po prostu wiemy jak wydawać pieniądze. Ustalamy rzeczy ważne i ważniejsze. To jest sukces naszych wyjazdów.

        • Bo „jak” to bardzo niewygodne pytanie ;) Jeszcze może się okazać, że trzeba by z czegoś zrezygnować, np. z kredytu na większy telewizor ;) O TV wspominam nie przez przypadek, bo tak zrobili moi znajomi, którzy właśnie najczęściej wspominają w rozmowach o kasie. A ja TV nie mam w ogóle, garderobę mam ubogą, za to w kolorach, które mogę ze sobą zestawiać na setki sposobów, kupuję to, co jest mi potrzebne, książki wypożyczam, a jeśli kupuję nowe to dlatego, że sprzedałam poprzednie… To nie jest tak, że żyję jak pustelnik, tylko dwa razy się zastanowię zanim wyciągnę portfel. Zresztą, nie muszę Ci tłumaczyć. Jestem pewna, że się rozumiemy:)

          • I to doskonale :)

            Uwielbiam powtarzać znane: „Ten kto nie chce, znajdzie powód. Ten kto chce, znajdzie sposób” :)