Dziewięć lekcji długowieczności według Sardyńczyków

Czy wiecie, jak brzmi tradycyjne sardyńskie pozdrowienie?
AKeA to skrót od słów “A Kent’Annos” i znaczy mniej więcej “abyś dożył 100 lat”

Co łączy Barbagię (górskie tereny Sardynii), Ikarię w Grecji, półwysep Nicoya na Kostaryce, społeczność Adwentystów Dnia Siódmego z Loma Linda w Kalifornii i Okinawę w Japonii?
To miejsca na świecie, gdzie żyje najwięcej stulatków. Cieszą się oni nie tylko sędziwym wiekiem, ale też dobrym zdrowiem i formą.

Włoski lekarz Gianni Pes jako pierwszy zainteresował się sardyńskimi stulatkami. W 1999 roku na międzynarodowej konferencji dotyczącej długowieczności wysunął hipotezę, że mieszkańcy Barbagii żyją najdłużej we Włoszech, a może i na świecie.
W 2004 roku zjawisko długowieczności wzięła pod lupę grupa badaczy zebrana przez Dana Buettner’a pod patronatem National Geographic. Wyodrębnili oni pięć obszarów na świecie z największą liczbą żyjących tam stulatków i wyróżnili dziewięć cech wspólnych dla ich mieszkańców. Dan Buettner opisał je w swojej książce- “Niebieskie strefy. Dziewięć lekcji długowieczności od ludzi żyjących najdłużej”.

Co wpływa na długowieczność Sardyńczyków i jakich dziewięciu lekcji udzielają nam najstarsi mieszkańcy globu?

1) Zadbaj o codzienną dawkę ruchu.

“W ramach codziennych pieszych wędrówek sardyński pasterz spala nawet 490 kalorii w ciągu godziny. Jeśli chcesz uzyskać podobny efekt, musisz poświęcić dwie godziny na dość szybki chód, półtorej godziny na pracę w ogrodzie lub dwie godziny na kręgle bądź golfa.” 

Przebadani stulatkowie uprawiają ogródek, chodzą na spacery, nie korzystają z udogodnień. Codzienny ruch pozwala im uniknąć nadwagi, pozytywnie wpływa na układ krwionośny, a kontakt ze słońcem zapewnia dzienną dawkę witaminy D.

2) Odżywiaj się prosto.

Nikt z przebadanych stulatków nigdy nie był na diecie i nie ma nadwagi.

„Dieta sardyńskich pasterzy i rolników jest wyjątkowo prosta i chuda, nawet jak na standardy śródziemnomorskie (…) Wieczorem cała rodzina spożywa jedno danie, składające się z zupy warzywnej (minestrone). W większości regionów mieszkańcy jedzą mięso zaledwie raz w tygodniu, zwykle w niedzielę”.

Klasyczna sardyńska dieta to pieczywo razowe, warzywa z ogródka, owoce, olej mastyksowy, ser pecorino i kozie mleko. Naturalnie, prosto, bez śmieciowego jedzenia.

Czy wiedzieliście, że dieta śródziemnomorska została w 2010 roku wpisana na Listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości?

3) Każdego dnia wypijaj kieliszek lub dwa czerwonego wina (najlepiej w towarzystwie znajomych).

Odwiedzając Sardynię zaopatrzcie się w lokalne wino z winogron odmiany cannonau. Jest ono bogate we flawonoidy wzmacniające naczynia krwionośne. Zawiera ich dwa-trzy razy więcej niż inne wina. Co dalej? Koniecznie otwórzcie je w doborowym towarzystwie i cieszcie się chwilą:)

Ciekawostka- najstarszy mężczyzna świata zapisany w Księdze Rekordów Guinnessa to Antonio Todde urodzony w Tiana 22 stycznia 1889 roku. Zmarł 3 stycznia 2002 roku na kilka tygodni przed swoimi 113. urodzinami. Swój sędziwy wiek przypisywał kieliszkowi dobrego wina, które pijał każdego dnia.

4) Na pierwszym miejscu postaw rodzinę.

O tym, że rodzina to wartość nie trzeba nikogo przekonywać. Sardyńczycy stawiają ją na pierwszym miejscu. Osoby starsze mieszkają z dziećmi i wnukami, darzone są szacunkiem i opieką, biorą aktywny udział w życiu rodziny, dzięki czemu ciągle czują się kochani i potrzebni.

5) Śmiej się z przyjaciółmi.

Przebadani stulatkowie mają niezwykłe poczucie humoru, a wieczory często spędzają z rodziną lub z przyjaciółmi na miejskich placach.
Znacie powiedzenie “Z jakim przestajesz, takim się stajesz?” Szczęście jest zaraźliwe, narzekanie też. Może warto przyjrzeć się ludziom, którymi otaczamy się na co dzień i temu, jak czujemy się w ich towarzystwie?

6) Wiara i wspólnota.

Spośród 263 stulatków, z którymi rozmawiał Dan Buettner, tylko pięciu nie należało do żadnej religii. Samo wyznanie nie miało znaczenia. To, co liczyło się bardziej to poczucie bycia we wspólnocie, działania na jej rzecz i uczestniczenia we wspólnych obrzędach.

7) Nie biegnij, wrzuć na luz.

Sardyńczycy uwielbiają spotkania towarzyskie i mają dość cyniczne poczucie humoru, które pozwala rozładować sytuacje stresowe. Swój czas poświęcają bliskim, przyjaciołom, znajdują czas na odpoczynek i modlitwę. Stusiedmioletnia Rafaella z Sardynii zapytana o poradę dotyczącą długowieczności odpowiedziała: „Życie jest krótkie. Nie pędź tak, bo go nie zauważysz”. Festina lente.

8) Zasada 80%

“hara hachi bu”- ta mantra sprzed 2,5 tys. lat wypowiadana na Okinawie przed posiłkiem przypomina o tym, by przestać jeść, gdy żołądek wypełni się w 80% Jednym słowem- nie żyjemy, aby jeść tylko jemy, aby żyć- nie wstajemy od stołu przejedzeni, ociężali i śpiący.

9) Ostatnia, ale jedna z najważniejszych lekcji- znaj swój cel.

Mieszkańcy Okinawy nazywają to „Ikigai”, a mieszkańcy Kostaryki- „plan de vida”. Po naszemu- “po to rano wstaję z łóżka”. Na Sardynii, gdzie wartości rodzinne są priorytetem, motywacją jest pomoc w wychowaniu młodszych pokoleń. Starsi ludzie czują się potrzebni, ale też potrafią cieszyć się życiem. Uświadomienie sobie własnego celu  przelicza się na dodatkowe siedem lat życia, warto więc poświęcić chwilę i o nim pomyśleć.

***

Skoro nasze zdrowie zależy głównie od naszego stylu życiu to może warto postanowić sobie, że pić będziemy tylko dobre wino, jeść to co składem nie przypomina tablicy Mendelejewa, a to wszystko w towarzystwie osób, z którymi czujemy się naprawdę dobrze? I będziemy się tym wszystkim cieszyć. Powoli.

***

Włoskie tłumaczenie tego tekstu znajdziesz tu: http://www.kawacaffe.pl/it/lezioni-sulla-longevita/

Cytaty pochodzą z książki: “Niebieskie strefy. Dziewięć lekcji długowieczności od ludzi żyjących najdłużej
Oficjalna strona “Niebieskich stref”: https://www.bluezones.com/
Zdjęcie główne pochodzi z profilu Fb: https://www.facebook.com/BlueZones

 

 

Jeśli nasz wpis zainspirował Cię do zmian, odezwij się w komentarzu. Jeśli uważasz, że przyda się on Twoim znajomym, podaj go dalej.
Chcesz być na bieżąco? Zerknij na nasz profil:
* na Facebooku lub
* na Instagramie.

 

  • Olka M

    Super tekst, sama czasem, co ja mówię, bardzo często a może i jeszcze częściej mam ochotę właśnie na takie życie… natura, pastwiska, dobre jedzenie, szklaneczka wina… jednym z takich miejsc jest północna Hiszpania, może i biedna gospodarczo, ale pod względem natury cudowna! Pozdrawiam

    • Kiedy byłam młodsza, widziałam siebie tylko w wielkim mieście i chciałam, żeby wokół mnie dużo się działo. Z wiekiem widzę, że w sumie to “dzianie się” nie jest wcale takie ważne. Może kiedyś wyląduję w jakimś cichym kąciku i poczuję, że to jest to właściwe miejsce? Szklaneczka wina, natura, dobre jedzenie, bliscy obok… Brzmi jak raj. Sobie i Tobie tego raju życzę :)

  • Bardzo fajny tekst, może kiedyś się skuszę na książkę, zaciekawiło mnie to. Niby te porady takie proste i nieskomplikowane, wręcz naturale a tak trudno zacząć je wdrażać w życie. Ale chyba już czas wyrobić sobie pewne nawyki (;

    • Masz rację. Wszystkie porady są tak proste, że wahaliśmy się, czy w ogóle poruszać temat, bo nie odkryliśmy tym wpisem przecież żadnej Ameryki. Tak sobie jednak myślę, że dzisiaj zapominamy o podstawach. Żyjemy bez namysłu, wrzucamy w siebie byle jakie jedzenie, odchodzimy od natury i liczymy na to, że kiedyś pomoże nam jakaś zaawansowana medycyna lub chirurgia plastyczna ;) Praca codzienna jest najtrudniejsza.
      Jeśli chodzi o książkę, to mnie zainteresowała druga jej część, której nie miałam okazji jeszcze poczytać- “Niebieskie strefy w praktyce. Jedz i żyj jak najzdrowsi ludzie świata”.

  • Myślę, że zbyt wielu ludzi zapomina o korzeniach. Zamiast łykać stosy pigułek, wystarczy opuścić na jakiś czas wielkie miasto i udać się na wieś, pożyć trochę bardziej w zgodzie z naturą.

    • Zgadzamy się w 100%

  • Monika

    Hmmmm, lubię, lubię, baaaardzo lubię czytać takie rzeczy. Czytać też trzeba dużo o tak istotnych sprawach i przypominać sobie o nich jak najczęściej.

    • O najprostszych rzeczach chyba najłatwiej zapomnieć, bo wydają się zbyt błahe i oczywiste

  • Trochę poznałam Sardyńczyków, więc mogę powiedzieć, że ten tekst to strzał w dziesiątkę. Tak właśnie żyją bliscy mojego męża- produkują wino, które piją do posiłków, rodzina i wiara są dla nich najważniejsze, spotykają się z przyjaciółmi i ogólnie żyją “po swojemu”. Namawiam męża na powrót na Sardynię, może mi się uda :). Pozdrawiam!

    • Takie życie wydaje mi się sielanką (choć wiadomo, że takie nie jest, dom i gospodarstwo wymagają pracy). Chyba nie jest takim mieszczuchem, jak mi się zawsze wydawało, bo z wiekiem coraz bardziej marzę o takim życiu.
      Trzymam kciuki za namawianie męża ;) Pozdrowienia od nas!