O miłości do języka | Sull’amore per la lingua

kawacaffe

 

 

Z okazji Walentynek mamy dla Was historię o miłości.
Nie będzie to nic o „patentach” na polsko-włoski związek, bo ich nie mamy. No dobrze, Alfonso ma jeden- anielską cierpliwość dla mnie:) To krótka historia o miłości do języka włoskiego. O tym, jak zaczęłam się go uczyć, jak się poznaliśmy i skąd wziął się blog “kawacaffè”. I jeszcze o tym, że jedna spontaniczna decyzja może prowadzić do zmian, o których nie marzyliśmy. Jednym słowem poznajmy się trochę lepiej ;)

Historia na dwa głosy.

Kasia: W tym roku mija dziesięć lat od mojej pierwszej podróży do Włoch. Właściwie było to tylko szybkie zwiedzanie Padwy, przejazdem w drodze do Francji. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam język włoski na żywo. Spodobał mi się i od razu postanowiłam, że po wakacjach zapiszę się na kurs i że kiedyś będę mówić w tym języku. Jak powiedziałam, tak zrobiłam i przez kolejne dwa lata sobotnie poranki spędzałam w szkole językowej poznając pierwsze słowa i czasy.

Tu historia mogłaby się skończyć, bo naukę przerwałam na jakieś trzy lata. W tym czasie skończyłam studia, wyjechałam do USA, a pierwsze miejsce zajął język angielski. Potem była pierwsza praca i mnóstwo innych spraw, które sprawiały, że na naukę włoskiego nie miałam czasu, choć coraz częściej o niej myślałam.

Na początku sama powtarzałam materiał ze szkoły językowej. Szło mi to dość opornie, więc zaczęłam przeglądać w Internecie strony z ofertami korepetycji. Wybrałam ogłoszenie Magdy, wtedy studentki italianistyki i to był strzał w dziesiątkę. Spotykałyśmy się raz w tygodniu na godzinę. Zaczęłyśmy od podstaw, by po trzech latach dojść do poziomu B2/C1. Dzisiaj Magda mieszka i pracuje w Italii. Nie spotykamy się już na lekcjach, ale, jeśli to czyta, chcę jej z tego miejsca podziękować za wszystko, czego mnie nauczyła. Dziękuję, Kochana!

Mniej więcej w tym samym czasie wpadłam na (genialny!) pomysł, by raz w roku brać miesiąc bezpłatnego urlopu i spędzać ten czas we Włoszech zwiedzając, ucząc się włoskiego i jedząc:) Pierwszy taki urlop spędziłam w Rzymie na kursie językowym i w Neapolu, kolejny- w Apulii, Bazylikacie i Kampanii.
Dzięki samodzielnym wyjazdom rozgadałam się po włosku. Nie chciałam tego stracić, więc pewnego dnia sprawdziłam w Internecie, czy w mojej okolicy mieszkają/studiują jacyś Włosi/Włoszki, z którymi mogłabym porozmawiać od czasu do czasu. Tak trafiłam do grupy “Italiani a Katowice” i zaczęłam chodzić na grupowe spotkania. To w stolicy Górnego Śląska, a nie pod słońcem Italii, jak to bywa w prawie wszystkich romantycznych powieściach, poznaliśmy się z Alfonso:)

Wspólny blog powstał z potrzeby nauki i chęci tworzenia czegoś razem. Włoskiego uczę się tylko dla przyjemności i co chwila wymyślam nowe sposoby na utrzymanie motywacji do nauki, a blog motywuje. Każdy nasz tekst powstaje w duecie. Lubimy to, zwłaszcza, gdy publikujemy przepis i przy okazji możemy coś zjeść:) Na co dzień rozmawiamy w dwóch językach- Alfonso mówi po polsku, ja odpowiadam po włosku. W ten sposób każde z nas ćwiczy język, który chce znać.

Nie wiem, gdzie byłabym dziś, gdybym kiedyś tak po prostu nie postanowiła, że nauczę się włoskiego. Może znałabym inny język? Może mieszkałabym w innym miejscu? Kto wie. Nie interesuje mnie “co by było gdyby…”, bo to, co jest, jest fajne i basta!

***

Alfonso: mógłbym napisać naprawdę dużo o miłości do języka włoskiego. W ciągu kilku lat spędzonych w Polsce prawie zawsze zajmowałem się nauczaniem języka włoskiego (nadal to robię, aktualnie w Krakowie). Dzięki temu poznałem wiele osób, które uwielbiają ten język. Często lubią go do tego stopnia, że staje się ich codziennością: uczą się regularnie, czytają książki i gazety, oglądają filmy, śledzą blogi, słuchają muzyki, pracują w tym języku, utrzymują kontakt z włoskimi znajomymi.

Błędem, który popełniają osoby rozpoczynające naukę jest  zakładanie, że to język łatwy, którego można nauczyć się bez wysiłku. Jasne, włoski nie jest tak skomplikowany jak polski czy chiński, ale ma też swoje poziomy trudności i bez zapału do nauki trudno osiągnąć wymarzony rezultat.

Mała rada, jaką mogę Wam dać na początek nauki to przekonanie się, czy ten język naprawdę jest dla Was i czy jesteście pewni, że chcecie poświęcić mu swój czas i uwagę. Wybierzcie się w podróż do Włoch. Dzisiaj jest wiele sposobów na podróżowanie bez wydawania ogromnej sumy. Jeśli po powrocie nie możecie przestać słuchać włoskiego, być może jest to prawdziwa miłość i dzięki temu Wasza nauka będzie łatwiejsza i bardziej przyjemna.

Jak zaczęła się Wasza przygoda z językiem włoskim?

 

 

Chcesz pozostać na bieżąco? Zerknij na nasz profil:
* na Facebooku lub
* na Instagramie

***

Sull’amore per la lingua

In occasione del San Valentino vi raccontiamo oggi una storia sull’amore. Non sarà su modi di vivere un rapporto polacco-italiano perché non abbiamo la formula segreta. Va bene, Alfonso ne ha uno- una pazienza angelica nei miei confronti:) Oggi vi raccontiamo qualcosa sull’amore per la lingua italiana. Su come ho cominciato a impararla, come ci siamo incontrati e perché abbiamo creato il blog “kawacaffè”. E anche su come una decisione spontanea può condurre a cambiamenti di cui non sognavamo neache. In una parola, conosciamoci meglio.

Una storia a due voci.

Kasia: Quest’anno fanno dieci anni dal mio primo viaggio in Italia. Fu solo una breve visita a Padova nel viaggio per la Francia. In quel momento sentii  parlare l’ italiano dal vivo per la prima volta. Mi piaque tanto e subito decisi di iscrivermi ad un corso di lingua dopo il ritorno e di parlare italiano un giorno. Detto fatto e per due anni trascorsi il sabato mattina in una scuola imparando le prime parole e i primi tempi.

Qua potrebbe finire la storia perché smisi di studiare per più o meno tre anni. Nel frattempo mi sono laureata, sono andata negli Stati Uniti e l’inglese era diventato a lingua più importante. Poi il primo lavoro, il corso per la patente e tanti altri impegni mi portarono a non avere tempo per imparare l’italiano, anche se ogni tanto pensavo a riprendere lo sudio.

All’inizio ho provato a ripetere da sola del materiale dalla scuola però era difficile, allora ho cominciato a cercare su Internet qualche offerta per delle lezioni private. Ho scelto di avere lezioni con Magda, che allora era una studentessa della lingua italiana e non avrei potuto scegliere meglio! Ci incontravamo una volta a settimana per un’ora. Abbiamo cominciato dall’inizio e dopo tre anni abbiamo raggiunto il livello B2/C1. Oggi Magda abita a lavora a Rimini e non continuiamo più le lezioni ma, se sta leggendo, la voglio ringraziare per tutto quello che mi ha insegnato. Grazie mille, cara!

In quel periodo mi è venuta in mente un’idea (geniale!) di prendere quattro settimane di vacanze gratuite ogni anno e di passare quel tempo in Italia visitando, imparando la lingua e mangiando;) Le prime vacanze di questo tipo le ho passate a Roma, in una scuola di lingue e a Napoli, le succesive in Puglia, Basilicata e Campania.
Viaggiando da sola sono diventata più sicura nella lingua parlata e non volevo perdere questa conquista dopo essere tornata in Polonia. Ho deciso allora di cercare qualche Italiano/Italiana che abita/studia vicino casa mia per potere incontrarsi e parlare qualche volta. Così ho trovato il gruppo “Italiani a Katowice” e ho cominciato a partecipare ai loro incontri. E proprio li, nella capitale dell’Alta Slesia e non sotto il Sole d’Italia come succede spesso in quasi tutti i romanzi, ho incontrato Alfonso ;)

Perché scrivere il blog? Per imparare la lingua e creare qualcosa insieme. Imparo l’italiano per piacere (non lo uso a lavoro), e allora ogni tanto devo inventare diversi modi per mantenere alto il livello di motivazione e il blog mi motiva. Ogni testo è creato in coppia, insieme ad Alfonso. Ci piace, soprattutto quando pubblichiamo una ricetta e mangiamo qualcosa:) Ogni giorno parliamo in due lingue- Alfonso parla polacco, io invece rispondo in italiano. In questo modo ognuno pratica la lingua che vuole conoscere.

Dove sarei adesso se un giorno non avessi deciso di imparare l’italiano? Non lo so. Forse conoscerei un’altra lingua? Forse abiterei in un altro posto? Chissà. Non mi interessa “che cosa sarebbe se…” perché la realtà mi piace e basta!

***

Alfonso: Potrei davvero scrivere molto sull’amore per la lingua italiana: in questi anni trascorsi in Polonia mi sono quasi sempre dilettato con l’insegnamento della lingua italiana (lo faccio ancora, se qualcuno nei pressi di Cracovia fosse interessato, può contattarmi :) ) e ho avuto modo di conoscere tante persone che adorano in modo spudorato e viscerale questa lingua meravigliosa. La amano al tanto punto da farne quasi un motivo costante della loro vita: studiano regolarmente e imparano ogni giorno qualcosa di nuovo, leggono libri e giornali, guardano video e film, seguono blog come il nostro, ascoltano la musica, lavorano con la lingua, mantengono relazioni strette con amici e conoscenti italiani.

Un errore che molte persone che si avvicinano all’italiano fanno spesso è quello di pensare che l’italiano sia una lingua facile da imparare e che sia possibile farlo senza tanta fatica. Certo, l’italiano non è una lingua complicata come il polacco o il cinese, ma ha anche esso i suoi diversi livelli di difficoltà e senza un forte impegno credo sia difficile poter raggiungere un giorno i risultati sperati.

Io e Kasia su questo blog vi abbiamo dato – e continueremo a farlo – tanti consigli su come cominciare a imparare la lingua italiana, ma un consiglio ulteriore che vi posso dare per iniziare con l’apprendimento dell’italiano consiste nel fare in modo di capire se questa lingua davvero fa per voi e se siete sicuri che sarete in grado di amarla così tanto da dedicarle tempo e passione. Andate per le vacanze in Italia, oggi ci sono tante possibilità per viaggiare senza spendere un occhio della testa: se appena tornati non potrete fare a meno di ascoltare il suono melodico dell’italiano, allora forse è vero amore e potrete davvero essere sicuri che il vostro percorso di apprendimento sarà meno complicato e soprattutto piacevole.

Avete le vostre storie d’amore?

 

 

Ci trovi anche:
* su Facebook e
* su Instagram.

  • O proszę jaka historia! U mnie w mieście funkcjonuje taka grupa dla języka francuskiego, ale jeszcze nigdy nie miałam odwagi tak wkroczyć do grupy ludzi, gdzie wszyscy się już znają i umieją język idealnie. Może to czas na zmiany :) PS Ślicznie dziękuje za książkę!

    • Z mojego doświadczenia wiem, że największą barierą w nauce języka jest mówienie, zwłaszcza w towarzystwie osób, które znają język lepiej niż my (albo tak się nam wydaje), a konkretnie obawa, że ktoś zauważy nasze błędy. Moje wkroczenie do grupy włoskiej też wiązało się z obawą, czy dam sobie radę i będę w stanie normalnie porozmawiać. I, jak to zwykle bywa, okazało się, że „strach ma wielkie oczy” ;) Mimo wszystko trzymam kciuki za przełamanie się i pójście na spotkanie. Nie wiesz, czy wszyscy tam mówią idealnie, przekonasz się, kiedy ich poznasz i nabierzesz pewności siebie. Kto wie, jakie fajne rzeczy czekają tam na Ciebie? :)
      PS. Cieszę się, że książka dotarła :)

  • Aneta

    Dziś miałam przyjemność rozmawiać z Alfonso :) W sprawie zawodowej :) Jego język polski sprawił na mnie duże wrażenie, dlatego sprawdziłam jego narodowość. Włoch! A ja od stycznia zaczęłam uczyć się włoskiego – ot taka zachcianka :) Wstyd się przyznać, ale zajrzałam do niego na facebooka a tam stronę do Waszego bloga! Jest w sam raz dla mnie! Będę tu do Was zaglądała :)

    • No proszę, co za zbieg okoliczności! :)
      Zaglądaj, zaglądaj, zapraszamy :)