Pausa caffè czyli espressowe podsumowanie kwietnia

Buongiorno,

Dziś będzie krótko, bo i czas wyjątkowy- majówka aż prosi się o to, by nie spędzić jej przed komputerem. Trzy krótkie tematy i ruszamy w plener:)

O wiośnie…

Cieszy mnie w tym roku wyjątkowo. Nie czułam takiej radości od chwili, gdy odszedł mój Tata. Po raz pierwszy od dawna mam wrażenie, że nie „przesypiam” tego czasu, ale jestem w centrum wydarzeń. Wdycham powietrze pełną piersią, zrywam bzy w drodze z pracy, przeszłam już dziesiątki kilometrów spacerując po uliczkach Krakowa i chcę więcej, ciągle mi mało.

We wiośnie uwielbiam to, że się nie waha. Gdy przychodzi jej czas, wkracza z impetem na salony, wywraca wszystko do góry nogami i nic już nie jest takie samo.
Wiosna udowadnia, że życie zawsze wygrywa ze śmiercią, a to co obumarło, może zakwitnąć na nowo.

O kwietniowym zaniemówieniu…

Rzadko dzielimy się prywatnymi wiadomościami, ale tej długo nic u mnie nie przebije: kwiecień kończę jako narzeczona Alfonso. Od teraz, patrząc na moje ukochane Tatry, będę mieć jedno wyjątkowe wspomnienie więcej <3

O konsekwencji…

Blogowo kwiecień był dla nas miesiącem miłych wiadomości, zaproszeń i propozycji, od czytelników i od marek. Bardzo wam za nie dziękuję. Usłyszeliśmy dużo dobrych słów o poruszanych tematach, pomyśle na stronę i o konsekwencji. Ostatni komplement cenię najbardziej, bo nie da go ktoś, kto wchodzi na stronę tylko raz, ale ten, kto poświęca swój czas na to, by z nami pobyć.

Mam nadzieję, że konsekwencji nie braknie włoskim blogom, które są młodsze od naszego i którym kibicuję. O kilku z nich wspomnę na FB w przyszłym tygodniu żebyście i wy je poznali:)

***

Tyle na dziś od nas, ściskamy i życzymy wam udanej majówki, gdziekolwiek jesteście. Czy jest tu ktoś, kto spędza ją we Włoszech?

A presto!

Chcesz być na bieżąco? Zerknij na nasz profil:
* na Facebooku lub
* na Instagramie.