Bagheria. Miasto potworów, sfincione i filmu

Na nazwę Bagheria trafiłam przypadkiem, czytając o Toskanii. Akurat szykowaliśmy się na wyjazd do Palermo, więc wpisałam ją na listę miejsc do zobaczenia. I dobrze. To miasto mało znane, a warte odwiedzenia. Znajdą tu coś dla siebie miłośnicy kina (tu urodził się Giuseppe Tornatore), lokalnych specjałów i… potworów. Chodźcie! Zabieramy was na spacer.

Bagheria i willa Palagonia

Dojazd pociągiem z Palermo do Bagherii zajmuje około 15 minut. Kiedy wychodzimy z dworca zalewa nas fala gorąca, więc do willi Palagonia nazywanej “willą potworów” idziemy przechodząc od cienia do cienia. W końcu docieramy na miejsce.
Od strony bramy wygląda “normalnie” jednak wystarczy wejść do ogrodu, by poczuć się “obserwowanym”. Przez kogo? Przez dziesiątki figur- krasnali, smoków i innych stworzeń- które zerkają na nas z muru.

Bagheria

Bagheria
Podczas spaceru towarzyszą nam dźwięki cykad, które uwielbiam, zresztą – posłuchajcie sami.

*

Willę zaczęto budować w 1715 roku na zlecenie księcia Palagonii, Francesco Ferdinando Gravina. Jednak za ekscentryczny wystrój odpowiadał jego wnuk, Francesco Ferdinando II. Ponoć był on człowiekiem niezwykłej brzydoty, którą próbował obśmiać otaczając się potworami. Legendy wspominają też o nieszczęśliwej miłości, z powodu której książę schował się przed światem wśród swoich figur. Prawdy już nie poznamy, możemy co najwyżej dopisać własne teorie.

Willa Palagonia

Willa Palagonia

Do środka wchodzimy po wapiennych schodach, najpierw do małej okrągłej sali, a dalej do pokoju luster.

Willa Palagonia

*

Niewiele zostało z dawnego pałacu i wrażenia, które robił na przyjezdnych. Musimy ruszyć wyobraźnią, by zobaczyć łuk triumfalny i kilkusetmetrową aleję, która kiedyś prowadziła do bram willi. Aleję z obu stron otaczał mur, na którym stały dziesiątki stworów. Przyjezdni od początku mieli wrażenie, że są obserwowani, a miejsce, które zaraz zobaczą jest jedyne w swoim rodzaju.
Również w środku na gości czekały niespodzianki, na przykład szpikulce ukryte w siedzeniach kanap, fotele z krzywymi nogami czy krzesła odwrócone tyłem do siebie, by uniemożliwić rozmowę. Czy książę kpił z zaproszonych wprawiając ich w zakłopotanie? A może obserwował przyjezdnych z ukrycia i bawił się ich reakcjami?

Gościem księcia Palagonii był m.in. Goethe w czasie swojej włoskiej podróży. Pod wpływem tej wizyty stworzył neologizm “pallagonico” oznaczający dzieło szalone i chaotyczne, a Salvador Dalì chciał kupić posiadłość, by spędzać tu sycylijskie wakacje.

Bagheria

Bagheria

*

Bagherię nazywano Wersalem Królestwa Sycylii. To tu palermitańskie rody budowały barokowe pałace, by uciec z tłocznego i głośnego Palermo. Palagonia nie jest jedyną, ale jedną z nielicznych willi, które można zwiedzać (wejść można np. do willi Cattolica, siedziby Muzeum Guttuso). Większość budynków to własność prywatna, wynajmowana na przyjęcia, np. Villa Valguarnera czy Villa Ramacca.

Villa Sant'Isidoro De Cordoba
Villa Sant’Isidoro De Cordoba

*

Zgłodnieliśmy, więc po wyjściu z Palagonii poszukaliśmy piekarni, która sprzedaje sfincione bagherese.
Sfincione to rodzaj pizzy, kojarzony z Palermo. Placek z cebulą i sosem pomidorowym do dostania na każdym kroku. Ale z Włochami już tak jest- i to jest piękne!- że każdy region, a nawet miasto ma swój specjał, który czeka na odkrycie. Specjalnością Bagherii też jest sfincione, ale “bagherese”. Od tego z Palermo różni się tym, że jest w wersji białej (bez pomidorów) – z cebulą, serami (ricotta, caciocavallo, tuma), sardelami i bułką tartą.

Po nasz sfincione poszliśmy do Antico Forno Valenti dal 1887 (via Francesco Aguglia). Drugim adresem, który zapisaliśmy na wszelki wypadek był “Panificio Ragusa” (via Senatore Scaduto).

Bagheria sfincione

*

W Bagherii urodził się Giuseppe Tornatore. Reżyser zadedykował miastu jedno ze swoich dzieł- “Baarìa” (Bagheria w dialekcie sycylijskim). Sceny do Baarìa kręcono głównie w Tunezji, gdzie na potrzeby filmu odtworzono całe miasto. Więcej o filmie przeczytasz TU. W Bagherii kręcono też m.in. sceny do “Nuovo cinema paradiso”.

*

Zanim wróciliśmy do Palermo, poszliśmy nad morze, do pobliskiej Aspra. Chciałam przy okazji wstąpić do muzuem sardeli (dell’acciuga), ale akurat było zamknięte. Zadowoliliśmy się więc cytrynową granitą i spacerem po promenadzie, a potem poszliśmy na pociąg.

Aspra

Aspra

*

Byliście w Bagherii? Podzielcie się wrażeniami.

Na koniec polecam wam:
– przepis po polsku na sfincione bagherese;
– nasze poprzednie wpisy o Sycylii i przepis na spaghetti alla siracusana.

A presto!

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco, zerknij na nasz profil:
* na Facebooku lub
* na Instagramie