Paste del Divino Amore czyli ciastka “Boskiej miłości”

To już ostatni etap naszego świątecznego “tour de klasztory”. Poznaliśmy przepis na roccocò, susamielli i raffiuoli. Dzisiaj zostajemy na “Spaccanapoli“, by przygotować Paste del Divino Amore czyli ciastka “Boskiej miłości”. Małe kuleczki z migdałów, kandyzowanych owoców i konfitury, polane lukrową polewą. 

Klasztor “Boskiej miłości” (Divino amore) znajdował się przy San Biagio dei Librai. Otwarto go w budynku należącym wcześniej do jednego z możnych rodów dlatego jego fasada nie różniła się od zwykłego palazzo. Klasztor działał do połowy XIX wieku. Wtedy siostry przeniesiono do św. Klary, a budynek przeznaczono na mieszkania. Dziś w tym miejscu jest posterunek policji i wejście do kościoła Frati crociferi.

Ciastka “Boskiej miłości” miały uczcić pamięć Beatrycze Prowansalskiej, matki Karola II Andegaweńskiego. Pierwszy raz przeczytałam o nich w książce od mojej teściowej, więc zrobiłam je zgodnie z tym przepisem.

Ciastka Divino amore

Przepis na ciastka del Divino Amore

Składniki na ok. 35 sztuk:

– 500 g migdałów
– 500 g cukru
– 3 jajka
– skórka otarta z połowy cytryny
– pół torebki cukru waniliowego
– 70 g owoców kandyzowanych (może być sama skórka pomarańczy)
– hostie/opłatki (pominęłam)
– 3 łyżki marmolady z moreli
– różowa polewa

Przygotowanie:

Migdały mielimy na mąkę, dodajemy cukier i dolewamy po trochu zimnej wody wyrabiając ciasto.

Gdy ciasto ma odpowiednią konsystencję, dodajemy dwa jajka i jedno żółtko, skórkę otartą z cytryny, wanilię i owoce kandyzowane posiekane na malutkie kawałki. Wyrabiamy.

Z ciasta robimy małe, spłaszczone kulki, układamy je na papierze do pieczenia (jeśli używamy opłatków, układamy je na blasze, a na nich ciasto. Po wyjęciu z pieca obkrawamy opłatki tak, by nie wystawały poza ciastka).
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20 minut.

Gdy ciastka przestygną, smarujemy je cienko marmoladą (jeśli trzeba, rozcieńczamy ją wodą) i polewamy różowym lukrem.

Ciastka Divino amore

Ciastka Divino amore

*

To koniec naszego spaceru śladem deserów bożonarodzeniowych, ale oczywiście nie koniec tego, co neapolitańscy cukiernicy mają do zaoferowania. Spodziewajcie się więc kolejnych kulinarnych spacerów, a tymczasem zostawiam wam coś do posłuchania:

A presto!

kawacaffe

 

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco, zerknij na nasz profil:
* na Facebooku lub
* na Instagramie