Włochy w wersji Slow. O Bra i o powolnym podróżowaniu

Z okazji Światowego Dnia Powolności (25 lutego) zabieram cię do Bra, stolicy ruchu Slow Food i jednego z założycielskich miast Cittàslow. Niech to będzie pretekstem do porozmawiania o tym, czym jest dla mnie i dla ciebie powolne podróżowanie. 

W poście o Cittàslow podzieliłam się z tobą moim włoskim marzeniem- chcę odwiedzić jak najwięcej miejsc należących do Sieci Miast Dobrego Życia. To ich obrazy pojawiają się w mojej głowie, gdy myślę o “dolce vita” i “dolce far niente”. Kameralne miejscowości, gdzie ludzie pozdrawiają się na ulicy i przystają, by porozmawiać. Kuchnia bazująca na lokalnych, świeżych i sezonowych produktach. Przywiązanie do jakości i tradycji.

*

Ideę Slow sprowadzamy głównie do robienia czegoś powoli, w ślimaczym tempie. Do podróżowania koleją a nie samolotem. Instagramowych zdjęć z kocem, książką i filiżanką kawy. Tymczasem, Carl Honorè w swojej książce Pochwała powolności (z której kilka lat temu dowiedziałam się o Cittàslow) bardzo celnie pisze, że “powolne” życie to życie we własnym tempie. To robienie czegoś uważnie i w skupieniu, gdy możemy sobie na to pozwolić, ale też działanie na przyspieszonych obrotach, gdy wymaga tego sytuacja. Bez tej elastyczności nawet tak piękna idea jak Slow jest tylko sztywnym kaftanem, który nas ogranicza.

*

Mistrzem slowlife jest moja mama. Gdybym jej to powiedziała, zapytałaby, co w ogóle znaczy to słowo. Ona tak żyła, zanim styl Slow stał się modny i, gdyby miała Instagram, kadrami #slowlifestyle zawstydziłaby niejedną blogerkę z jej książkowo-kocykowymi ustawkami. Im jestem starsza, tym więcej widzę między nami podobieństw. Może nie ścinam świeżej pokrzywy na herbatę i nie zbieram mniszka na domowy miód, ale sezonowość i własne tempo wprowadzam tam, gdzie jestem. W podróży i w korporacyjnej kuchni.

*

Czym jest dla mnie powolne podróżowanie?

To przede wszystkim uważność na to co dookoła, ale też- a może przede wszystkim- na to, co we mnie. To pytanie siebie, czego w danym momencie potrzebuję. Co jest dla mnie atrakcyjne, a co nie.

W praktyce oznacza to, że chętnie wsiądę w samolot, bo wolę więcej czasu spędzić w ukochanych Włoszech niż w drodze. Za to na miejscu przejdę na nogach kilkanaście kilometrów dziennie, bo chcę jak najdokładniej przyjrzeć się temu, co mnie otacza.

Wiem już, że nie interesują mnie objazdówki i codzienna zmiana hotelu. Chcę wypakować walizkę, ułożyć rzeczy w szafie i wiedzieć, że jutro nie muszę ruszać dalej.

Powolne podróżowanie to robienie tego, co jest moją pasją, a nie tego, co wypada. To na przykład bycie w Turynie i nie pójście do kolejnego poleconego muzeum po to, by wsiąść w pociąg i pochodzić po uliczkach Bra. Z perspektywy czasu cieszę się, że blogowanie mi tego nie zabrało.  

Powolne podróżowane to też danie sobie prawa do bycia “ignorantem”. Do nie zaliczania wszystkich zabytków, bo nie wypada powiedzieć, że w mieście X nie widziało się atrakcji Y.
To obserwowanie rzeczywistości i zadawanie sobie pytań.
Czy zastanawiało cię dlaczego planując podróż tak bardzo polegamy na opinii przewodników, portali, blogów? Kto decyduje o tym, że dane miejsce lub miejscowość są uznane za “atrakcję”? Może dla mnie ciekawsze będzie coś innego? Ale czy wiem co? Czy wiem, po co podróżuję? Czy jest mi to obojętne i czekam tylko aż ktoś zrobi mi gotową listę- zatrzymaj się w hotelu A, zwiedź muzeum B, na obiad idź do C…

Powolne podróżowanie to dla mnie takie właśnie pytanie siebie o to, czego chcę doświadczyć, czego mi trzeba. I pójście za tym nawet jeśli żaden przewodnik nie nazywa tego “atrakcją.”

*

“Wszyscy chcielibyśmy poczuć, że podróż do czegoś nas zaprowadziła, jednak otoczka, jaką jej nadajemy, często to uniemożliwia. Naszą tęsknotę za uporządkowaniem zaspokajają biura turystyczne, sprzedając nam wakacje all inclusive, ale nawet jeśli nie korzystamy z ich opieki, w większości przypadków wybieramy trasy, które tak samo uwzględniają wszystkie “niezbędne” atrakcje.”
O wolnym podróżowaniu, Dan Kieran

*

Większość miast Cittàslow to miejscowości, o których wielu powie, że “nic tam nie ma.” Nie kojarzymy większości nazw. Blogi i przewodniki o nich nie wspominają. Nie ma tam popularnego muzeum lub ważnej atrakcji. Nie da się zrobić listy miejsc i odhaczać te zaliczone. Ale da się zrobić wszystko to, do czego wzdychamy w Polsce, a na co- paradoksalnie- w Italii często szkoda nam czasu.

Na spacer bez celu, posiedzenie na placu wyłączonym z ruchu i obserwowanie mieszkańców. Na dłuższe posiedzenie w kawiarni, by w spokoju wypić kawę. Przywykliśmy myśleć, że to mało włoskie, że Włosi wbiegają do baru na szybkie espresso “al banco” i idą dalej. Tymczasem w Bra jest kilka kawiarni, do których Włosi przychodzą zwyczajnie po to, by posiedzieć przy kawie ze znajomymi. Na przykład Pasticceria Converso, ciepła i przytulna, zwłaszcza gdy za oknem zaczyna padać śnieg.

Miasta należące do ruchu Slow słyną często z lokalnych, chronionych prawem produktów lub sagr. W Bra są to kiełbasa “salsiccia di Bra” i ser “formaggio Bra dop”, a kulinarnym wydarzeniem jest organizowany co dwa lata festiwal sera. Typowych produktów często skosztujecie w restauracjach lub cukierniach, które są prowadzone od pokoleń.

*

Dlaczego zwiedzam Italię śladami Cittàslow? Tam znajduję to, za czym tęsknię w Polsce. Spokój, zwolnione tempo, otwartość. Podane na tacy w miejscu, gdzie ogrom zabytków, muzeów i kościołów nie odwraca mojej uwagi od tego, czego szukam. Mogę usiąść na ławce i cieszyć się “dolce far niente” bez pokusy zobaczenia wszystkich okolicznych “must see.”

*

Tak właśnie zrobiłam, gdy byłam w Turynie. Potrzebowałam tego po całym tygodniu pracy i rozmawiania po włosku o prawie własności intelektualnej.
Przez 50 minut pociąg sunął cicho wzdłuż ośnieżonych pól. Było zimno, więc wstąpienie do ciepłej kawiarni i rozgrzanie się przy filiżance cappuccino z mlekiem sojowym było przyjemnością. Potem niespieszny spacer, wstąpienie do dwóch kościołów i sklepów, kupienie kilku lokalnych produktów. Mijane co chwila budynki z logo ślimaka (logo ruchu Slow) przypominały mi, by bez pośpiechu cieszyć się tym właściwym dla mnie tempem, którego akurat wtedy potrzebowałam.
Śmiało mogę powiedzieć, że to był reset dla zmysłów. Dokładnie taki, jakiego szukam we włoskich podróżach.

Bra Cittaslow Slow Food

Bra Cittaslow Slow Food

Bra Cittaslow Slow Food

*

Jeśli temat ruchu Slow, uważnego życia i podróżowania w tym duchu cię interesuje, polecam ci cztery pozycje. Oczywiście, w księgarniach jest ich więcej, ale ja- jak zawsze- polecam tylko to, co faktycznie sama przeczytałam:

  • Pochwała powolności, Carl Honorè- to pierwsza pozycja dla tych, których interesuje ruch Slow. Z tej książki dowiedziałam się o Cittàslow i to od niej zaczęła się moja przygoda ze zwiedzaniem Italii śladem Miast Dobrego Życia;
  • O wolnym podróżowaniu, Dan Kieran- coś dla tych, którzy lubią podróże pociągiem, poznawanie okolicy i mikrowyprawy czyli powolne podróżowanie dla praktyków;
  • Sztuka podróżowania, Alain De Botton- to z kolei książka dla tych, którzy lubią spojrzeć na sprawę od strony filozoficznej. Podróż rozebrana na czynniki pierwsze, od jej planowania po powrót do domu;
  • Prosto i uważnie na codzień. Wybierz najlepsze, z reszty zrezygnuj, Agnieszka Krzyżanowska- esencjonalizm w codzienności. Aga prowadzi mój ulubiony blog Agnes on the cloud, rok temu nominowałam ją w zabawie Share Week, bo to, co tworzy jest piękne. Dość powiedzieć, że prawie nigdy nie wracam drugi raz do przeczytanej książki, ale dla tej pozycji nieraz zrobię wyjątek.

*

“Passeggiata (wł. przechadzka) to kontemplacja życia. To późne popołudnie niezauważenie przechodzące we wczesny wieczór. Niespiesznie poszukiwania miejsca, w którym słońce nie świeci tak intensywnie. W małych włoskich miasteczkach nagle wszystkie stoliki i ławki robią się pełne. Słychać rozmowy, radość, śmiech.
Ten włoski rytuał otwiera na wspólnotę i odpoczynek w letnim słońcu. (…)”
Prosto i uważnie na codzień. Wybierz najlepsze, z reszty zrezygnuj, Agnieszka Krzyżanowska

*

Czym jest dla ciebie powolne podróżowanie?
Odwiedziłeś Bra lub inne miasto należące do ruchu Cittàslow? Podziel się wrażeniami.

A presto!

kawacaffe

 

 

 

Inne posty z cyklu Cittàslow:
1) Amalfi i Positano (Kampania);
2) Abbiategrasso (Lombardia)

Chcesz pozostać na bieżąco? Zerknij na nasz profil:
* na Facebooku lub
* na Instagramie