Ciasto z Arignano z jabłkami i Amaretti + przepis na ciasteczka Amaretti

Kiedy piszę ten tekst, w Krakowie świeci słońce i jest 25 stopni. Jest pięknie, ale nie oszukujmy się, to ostatnie podrygi lata.

Jeszcze chwila i przywitamy jesień. Porę wieczorów spędzanych pod kocem z książką i lampką wina. Porę spotkań w przytulnych kawiarnich przy ciepłej czekoladzie albo grzańcu. A w kuchni? A w kuchni porę jabłek i gruszek, orzechów i czekolady, przypraw, którymi obłędnie pachnie całe mieszkanie.

Tak będzie też w naszej blogowej #pasticceriakawacaffe– przytulnie i pachnąco.

Zaczynamy od jesiennego klasyku czyli ciastka z jabłkami. Po przepis udajemy się do Piemontu, a konkretnie do Arignano.
La torta di Arignano to tradycyjny deser, który gospodynie przygotowują na święto patrona miasta, które przypada w trzeci weekend września i na październikową sagrę. Do ciasta używają jabłek i gruszek lokalnej odmiany i pieką je w “sietta” czyli w tortownicy z terrakoty, w piecu opalanym drewnem.

Jednym ze składników ciasta są ciasteczka Amaretti. Przyznam, że chciałam je po prostu kupić, ale produkty, które znalazłam na półkach mocno mnie rozczarowały.
Tak, jestem z tych osób, które czytają skład. To dla mnie ważne. Nie kupuję w ciemno czegoś tylko dlatego, że na opakowaniu jest włoski napis czy flaga.
Po tym, jak zobaczyłam w sklepie “amaretti” z szalonym 1% migdałów w składzie, podziękowałam i upiekłam własne. Wykorzystałam przepis ze strony Giallo Zafferano, który- na waszą prośbę- przetłumaczyłam w drugiej części wpisu.

***

Nasze wrześniowe pieczenie zaczynamy od Torta di Arignano.

Do jej przygotowania potrzebujemy:

1 kg jabłek i gruszek (łącznie)
100g cukru trzcinowego
1 duże jajko (lub dwa małe)
150g pokruszonych Amaretti (przepis poniżej)
80g gorzkiego kakao
100g orzechów laskowych (posiekanych)
masło (do posmarowania formy)
skórka otarta z jednej cytryny

Przygotowanie:

Obrałam jabłka i gruszki, pokroiłam je na małe kawałki.
Wrzuciłam je na patelnię, dodałam cukier i gotowałam tak długo aż powstało puree.

Gdy puree nieco ostygło, dodałam jajko, Amaretti, kakao, orzechy i skórkę z cytryny. Wymieszałam i wyłożyłam do formy posmarowanej masłem.

Piekłam w temperaturze 200 stopni przez godzinę.

Efekt końcowy powinien być taki, że ciasto z wierzchu jest chrupiące, a w środku miękkie i soczyste jak brownie.

***

To wasza decyzja, czy chcecie wykorzystać gotowe ciasteczka Amaretti, czy wolicie upiec je samodzielnie. Ja przygotowałam je według poniższego przepisu i jeszcze nie raz do niego wrócę.

Przepis na ciasteczka Amaretti:

Składniki na około 50 ciastek:

200g migdałów obranych ze skórki
50g białek (czyli z dwóch dużych jajek)
140g cukru
125g cukru pudru
15g pestek moreli
3g amoniaku lub proszku do pieczenia
2 łyżki likieru Amaretto (jeśli już patrzymy na skład i stawiamy na jakość to NIE zastępujmy Amaretto sztucznym aromatem migdałowym).

Przygotowanie:

Podpiekamy migdały w piekarniku (uprażyłam na patelni).

Wrzucamy je do blendera z pestkami moreli i cukrem, rozdrabniamy (u mnie dał radę młynek do kawy, ale wcześniej posiekałam migdały na mniejsze kawałki. Zajmuje to więcej czasu, ale jest alternatywą jeśli nie macie blendera).

Całość przesiewamy przez sitko. Jeśli coś nie zmieliło się dobrze, mielimy ponownie i przesiewamy.

Dodajemy amoniak (proszek do pieczenia), białka i Amaretto. Całość mieszamy, wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i wstawiamy do lodówki, najlepiej na całą noc.

Rano wyciągamy ciasto, formujemy kuleczki, spłaszczamy je (tak jak kluski śląskie z dziurką) i pieczemy przez 10-15 minut w temperaturze 150 stopni (z termoobiegiem) lub przez około 20 minut w 170 stopniach (bez termoobiegu).

***

Co nam pozostało? Zaparzenie kawy lub herbaty, dobra książka lub towarzystwo, muzyka w tle lub szum deszczu za oknem, bo i taka jesień nadejdzie prędzej czy później. Niech cała pachnie, jak kuchnia ze świeżym ciastem i smakuje jak te dobroci. Wtedy łatwiej o pogodę ducha, nawet gdy ta za oknem nie dopisuje.

P.S. W naszej #pasticceriakawacaffe dzielimy się z Wami przepisami, ale chętnie poznamy też wasze ulubione. Jeśli takie macie, podzielcie się linkiem lub przepisem. Grazie!

A presto!

 

 

Inne przepisy z cyklu Pasticceria kawacaffè:

Daj znać, jeśli wypróbujesz ten przepis, chętnie poznamy Twoje wrażenia.
Chcesz pozostać na bieżąco? Zerknij na nasz profil:
* na Facebooku lub
* na Instagramie